19
2010
Sam & Max – klasyczna przygodówka na iPada
Sam & Max – czyli psi detektyw w prochowcu i królikowa te stworzenie o szczerym uśmiechu stolarskiej krajzegi. Ten duet dobrze znany jest komputerowym fanom przygotówek (i do pewnego stopnia również posiadaczom Playstation 3), ale nie zagościli jeszcze na smartphone’ach (i tabletach!). Teraz i posiadacze iPadów mogą zobaczyć ten duet i poznać ich dość nietypowe metody dochodzeniowe – zagrajcie w Sam & Max Episode 1: The Penal Zone.
Najpierw był komiks Steve’a Purcella (polecam!), potem seria oldschoolowych przygodówek Lucasarts (polecam wszystkie gry z tej stajni!! Szczególnie Monkey Island!!). A jak wygląda port tej serii na iPad w wykonaniu programistów z Telltale? Zdumiewająco dobrze.
Bo to jest tak: w przypadku przygodówek typu point-and-click, element „point” ma decydujące znaczenie. Często trzeba wskazać jakiś mały przedmiot, który nasza postać musi podnieść, bądź użyć i w przypadku kiedy takich manipulacji trzeba było dokonywać paluchem na małym ekraniku smartphone’a, można było osiwieć. W przypadku iPada – problem ten nie istnieje. Rozmiary wyświetlacza zapewniają komfort i wybawiają nas od konieczności zabawy w niekoniecznie zajmującą mini-gierkę pod tytułem „traf-pan-paznokciem-w-ten-pikselek”.
Także i do grafiki nie sposób się przyczepić – jakość obrazu porównywalna jest z tą wersji komputerowej. Gorzej z animacją. Ktoś najwidoczniej śpieszył się z konwersją (nie wiem czemu) i zdarzają się chwilowe lagi. Te spowolnienia są najpewniej efektem niedostatecznego przystosowania do środowiska iPada, ale hej! – to nie jest strzelanka – da się przeboleć.
Dobra. A teraz o tym co najważniejsze, a o czym paradoksalnie jeszcze nic nie napisałem – grywalność. Cóż można powiedzieć – klasyczny Sam & Max – zakręcona fabuła, dużo czarnego humoru (tym razem – inwazja obcych z kosmosu), a wszystko podlane popkulturowym sosem (Strefa Mroku anyone?). Trochę tylko głupio, że zaczynamy niejako w środku serii, więc Ci którzy nie znali najnowszych odcinków, mogą być zdziwieni niektórymi zmianami – na przykład telepatycznymi mocami Maxa.
Najważniejsze jednak, że to co stanowi mięsko przygodówek – czyli zagadki – są takie jak trzeba: trudne, ale logiczne; frapujące, ale przynoszące radochę z rozwiązania.
Ogólnie – polecam fanom tego typu gier. Natomiast innym proponowałbym się wstrzymać, aż do pojawienia się kolejnej części. Chodzi o to żeby nie zrazili się wspomnianymi niedociągnięciami, które z pewnością zostaną poprawione w kolejnych odcinkach.
Autor: Tomek Wereta





